Valve udostępniło aktualizację aplikacji Steam które przenosi ją w końcu w świat 64-bitów. Wprowadzono także grupowego chata oraz zmiany w interfejsie użytkownika mające na celu dopasowanie elementów UI do systemu na jakim jest zainstalowany.

Dziwi jednak niekonsekwencja firmy. Jak odkrył jeden z użytkowników reddita, ikona która odpala program, kryje w sobie tylko prostego „launchera”, który odpala właściwego klienta Steam zakopanego głębiej na dysku. O ile główny program jest 64-bitowy, to ten prosty, ale jednocześnie będący na widoku pozostał w 32-bitach. Da się to w prosty sposób zauważyć, sprawdzając aplikację w „Monitorze aktywności” i w „Raporcie systemowym”, wynik będzie schizofreniczny ;)

Tak czy inaczej aktualizacja jest warta zainstalowania, da się odczuć poprawę responsywności interfejsu, przez co program sprawia wrażenie znacznie szybszego od poprzednika.

Źródła: 9To5Mac, reddit